„Treny” to cykl 19 utworów żałobnych Jana Kochanowskiego (1530–1584), wydany w Krakowie w 1580 r. w Drukarni Łazarzowej Jana Januszowskiego.
Powstał po śmierci córki poety, Urszuli (w tekście: Orszuli), zmarłej w 1578 lub 1579 r. Cykl otwierają łacińskie motto i dedykacja: „Orszuli Kochanowskiej, wdzięcznej, ucieszonej, niepospolitej dziecinie”, którą „Jan Kochanowski, niefortunny ociec, swojej namilszej dziewce złzami napisał”.
W drugim wydaniu (1583) dodano „Epitafium Hannie Kochanowskiej”, drugiej córce: „I tyś, Hanno, za siostrą prędko pospieszyła”. Gatunek. Tren to utwór żałobny o antycznym rodowodzie. Antyczne epicedium miało stały układ: pochwałę zmarłego, opłakiwanie straty, pocieszenie i napomnienie.
Kochanowski bohaterką uczynił małe dziecko, a zamiast jednego utworu napisał cały cykl, w którym równie ważny jak zmarła jest opłakujący ją ojciec. Przebieg cyklu. Tren I wzywa „Wszytki płacze, wszytki łzy Heraklitowe / I lamenty, i skargi Symonidowe” i porównuje śmierć do smoka, który wybiera z gniazda „słowiczki liche”, podczas gdy matka „szczebiece / Uboga”.
Kończy się wahaniem: „Nie wiem, co lżej: czy w smutku jawnie żałować, / Czyli sie z przyrodzeniem gwałtem mocować”. W Trenie II poeta żałuje, że musi pisać o śmierci: „Nie chciałem żywym śpiewać, dziś umarłym muszę”. Tren III zwraca się do córki („dziedziczko moja ucieszona”), a Tren IV do śmierci: „Zgwałciłaś, niepobożna śmierci, oczy moje” — i przywołuje Niobe.
Treny V–VIII rysują portret dziecka i pustkę po nim. Tren V porównuje Urszulę do małej oliwki, którą „sadownik podciął ukwapliwy”. W Trenie VI jest ona „Safo słowieńska”, na którą „lutnia dziedzicznym prawem spaść miała”; umierając, żegna matkę słowami: „Przyjdzie mi klucze położyć, samej precz jechać, / Domu rodziców swych miłych wiecznie zaniechać”.
Tren VII to apostrofa do ubiorów córki, zakończona słowami „i posag i ona / W jednej skrzynce zamkniona”. Tren VIII: „Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim”, „Pełno nas, a jakoby nikogo nie było: / Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło”. Treny IX–XI przynoszą zwątpienie.
Tren IX zwraca się do mądrości, która podobno umie „Wszytki ludzkie frasunki […] wykorzenić”; poeta, który strawił lata, by ujrzeć jej progi, jest teraz „z stopniów ostatnich zrzucony / I miedzy insze, jeden z wiela, policzony”.
Tren X pyta, gdzie jest Urszula — w niebie, w raju, na Wyspach Szczęśliwych, u Charona, w czyśćcu — i kończy: „Gdzieśkolwiek jest, jesliś jest, lituj mej żałości”. Tren XI zaczyna się od słów przypisanych Brutusowi: „Fraszka cnota”; „Nieznajomy wróg jakiś miesza ludzkie rzeczy, / Nie mając ani dobrych, ani złych na pieczy”.
Poeta boi się, że straci „i pociechę, i baczenie swoje”. Tren XII wylicza zalety córki, podaje jej wiek („więcej nad trzydzieści miesięcy nie miała”) i zamyka się metaforą kłosa: „pospołu z tobą grzebę i nadzieję”.
W Trenie XIII poeta każe murarzom wykuć napis: „Orszula Kochanowska tu leży, kochanie / Ojcowe albo raczej płacz i narzekanie. / Opakeś to, niebaczna śmierci, udziałała: / Nie jać onej, ale mnie ona płakać miała”. Tren XIV przywołuje Orfeusza, Tren XV — Niobe, która „sama skamieniała”.
Tren XVI pyta Cycerona („Arpinie wymowny”), dlaczego sam nie żył tak, jak uczył: „Wywiódłeś wszytkim, nie wywiódłeś sobie”; „Człowiek nie kamień”. Tren XVII („Pańska ręka mię dotknęła”) stwierdza, że rozum nie pomaga — „Bóg sam mocen to hamować”, a Tren XVIII jest modlitwą: „Użyj dziś, Panie, nade mną litości”. Tren XIX albo Sen zamyka cykl pocieszeniem.
Przed świtem poecie ukazuje się matka z Urszulą na ręku: „Giezłeczko białe na niej, włoski pokręcone, / Twarz rumiana, a oczy ku śmiechu skłonione”. Matka zapewnia, że „twoja namilejsza Orszuleczka żywie”, że córka uniknęła trudów życia, że „Skryte są Pańskie sądy”, i kończy radą: „ludzkie przygody / Ludzkie noś; jeden jest Pan smutku i nagrody”.
Po przebudzeniu poeta jest „Niepewien, jeslim przez sen słuchał czy na jawie”.